Wonder Club world wonders pyramid logo
×

Reviews for Science and Ideology in the Policy Sciences

 Science and Ideology in the Policy Sciences magazine reviews

The average rating for Science and Ideology in the Policy Sciences based on 1 review is 3 stars.has a rating of 3 stars

Review # 1 was written on 2013-05-28 00:00:00
0was given a rating of 3 stars Mark Smith
Ćwierć wieku temu spotkało się 12-tu noblistów (poza Sztokholmem to sytuacja unikatowa), by uczcić ufundowanie katedry dla jednego z nich. Przy okazji wygłosili mowy, które łączyć miał jeden temat - nauka i jej wartość dla społeczeństwa. "Czy nauka jest dobra" jest zebranym zbiorem tych wystąpień opatrzonym ciekawym wstępem chemika Martina Moskovitsa. Goście to wybitni biolodzy, chemicy i fizycy. Ze względu na formułę nie sposób jednoznacznie ocenić całości. Niestety mniej więcej połowa tekstów nie trafiła w moje oczekiwania. Zakładałem, że zbiór będzie wynikał z długoletniego doświadczenia badaczy i interakcji społecznych, na których się skupią nobliści. Liczyłem na ogólne pochylenie się nad sensem, pięknem i wartością nauki, a w kilku przypadkach dostałem suche zreferowanie własnych osiągnięć. Być może coś w tym jest, że uzyskanie nobla to koniec kariery naukowej i początek nieuchronnej megalomanii? Zapewne nie zawsze tak to wygląda, ale wystąpienia Preutza (o hemoglobinie i biochemii białek), Herschbacha (o badaniu szybkości reakcji chemicznych), Smitha (o sekwencjonowaniu DNA) i Prigogine (o termodynamice i układach nierównowagowych) były niemal wyłącznie zrelacjonowaniem własnych naukowych fascynacji, niemal bez odniesienia do wymiaru społecznego nauki. Na drugim końcu skali umieszczam wstęp Moskovitza i pozostałe odczyty. Ten pierwszy, świetnie podsumował wszystkie wystąpienia i boleśnie zdiagnozował kluczowe problemy społecznej percepcji nauki (str. 34-35): "Mylenie nauki w rozumieniu działalności intelektualnej z techniką staje się niepokojąco nagminne. A przecież nikt rozsądnie myślący nie będzie mylił psychologii z reklamą, ekonomii z polityką fiskalną, nauk politycznych z uprawianiem nauki, filozofii religii z doktrynami różnych Kościołów." "Wiele obaw przed metodą naukową bierze się z niewiedzy. Dla większości nauka, w której wszystko trzeba udowodnić i poprzeć suchymi faktami, a niczego nie wolno brać na wiarę, jest czymś pozbawionym prawdziwego ludzkiego wymiaru." Oba cytaty to według mnie świetne podsumowanie istoty nieporozumienia. Pierwsza diagnoza skłania często do negowania sensu nauki, która jakoby powoduje cierpienie, a druga prowadzi do wniosku o jej odhumanizowaniu i skłania ludzi do myślenia bezpiecznymi schematami kulturowymi, które kontrastują z uniwersalizmem nauki. Odkrywca masera, Charles Townes pęknie zreferował trudność w przewidywaniu przyszłości nauki, przez co zanegował sens wtłaczania w proces finansowej periodyzacji i mód nauk podstawowych. James Watson opisał esencjonalnie dylematy etyczno-moralne związane z rozwojem genetyki. Christian de Duve, odkrywca lizosomów, cudownie streścił badawcze problemy związane z istotą życia. Przy okazji genialnie pokazał, jak język nauki umożliwia postęp, który tak często w świecie literackiej niejednoznaczności jest oprotestowywany (str. 152): "Finalista (człowiek odrzucający przypadkowość istnienia życia i szukajacy celowości) powiedziałby, że żołądek powstał w procesie ewolucji, po to, by trawić pożywienie. Tymczasem prawidłowo - przynajmniej z naukowego punktu widzenia - należy stwierdzić, że żołądek to narząd, który jest w stanie trawić pożywienie." To kolosalna różnica, która umyka czasem ludziom, powodując nieporozumienia, a przy próbie wykazania potrzeby precyzji, czasem czyni z interlokutora wroga procesu naukowej jednoznaczności i puryzmu. Tak buduje się mury niechęci, które kilku noblistów z różnych stron zdiagnozowało. Odkrywca kwarków, Henry Way Kendall, pięknie wypunktował podstawowe środowiskowe zagrożenia, które naukowcom powinny utrudniać normalny sen. Pyta retorycznie o naszą odpowiedzialność za 'błękitną kropkę' i jej niepewny los w przyszłości. Dla mnie to najkrótsza, porażająca diagnoza naszej ludzkiej pychy. Niestety sami naukowcy, bez wsparcia, niewiele zrobią. Książka nie jest duża, więc nie powinna czytelnika zniechęcić przesadnie, jeśli konkretny mówca nie wpasuje się w oczekiwania, bo zawsze szybko można przejść do innego tekstu. Zbiór jest dość różnorodny pod kątem języka, ale zawsze na plan pierwszy wychodzi precyzja słowa. Naukowiec to zwierzę, które celowi spójności może poświęci wiele. Chyba bezcenny jest wstęp i cztery wspomniane wystąpienia. Dla nich pozycja warta jest lektury. Reszta, choć mnie trochę rozczarowała, to nie ze względu na brak fascynujących faktów, które czasem oszałamiają (np. Porter opisujący zmianę czasu przepływu elektronu z 21 pikosekund na 3 pikosekundy, gdy w białku mutacji ulegnie jeden aminokwas, co kolosalnie zmienia fotosyntezę - str. 202), ale za formalne odstępstwo od założonego przedmiotu dyskusji. Ostatecznie kilka wystąpień oceniam na 10, inne na 5. Stąd zaledwie dobra nota. Gorąco polecam wszystkim "Czy nauka jest dobra". To ogromna dawka przemyśleń ważnych dla każdego. Społeczna rola nauki, to też uświadamianie sobie, że choć wybór drogi badawczej jest czasem piękną przygodą życia, to zawsze jednak ryzykiem zawodowej porażki. DOBRE - 7.5/10


Click here to write your own review.


Login

  |  

Complaints

  |  

Blog

  |  

Games

  |  

Digital Media

  |  

Souls

  |  

Obituary

  |  

Contact Us

  |  

FAQ

CAN'T FIND WHAT YOU'RE LOOKING FOR? CLICK HERE!!!